Jabn i Jastysis – część XVI

To nieprawda, że Jabn był skąpy. Nie lubił po prostu wydawać pieniędzy na bzdury. Bzdury wg niego to m.in. rzeczy lub usługi, które można naprawdę równie dobrze zrobić samemu. Bzdury to także rzeczy lub usługi, których nie można wprawdzie zrobić tak dobrze samemu (albo można, ale z trudem), które jednak nie są zupełnie do niczego potrzebne i służą tylko do naciągania ludzi przy pomocy swego entourage’u i rzekomych cudownych emocji czy innych skutków, czyli, chciałoby się powiedzieć, takie wyleniałe koty w atłasowych workach. Jabn nie lubił chodzić do kawiarni, żeby „tamsiedziećipićjakieśwymyślneczekoladyiwdychaćdymnuuuuuuda”. A Jastysis lubiła bardzo wszelkie kawiarniane pyszności, zwłaszcza zawierające...

Na straganach w dni targowe kupuj to, co sezonowe (Plannik do pobrania)

Gdyby to rzeczywiście była prawda, że w marcu jak w garncu, to z nieba powinna spadać nam na parasole brukselka z kalarepą. Jednak to niemożliwe, bo nie znam nikogo, kto lubiłby brukselkę, oprócz mnie samej. Ale czyż można powiedzieć, że się siebie samego zna?… (pozdrawiam filozofów). Dlaczego ja tu nagle piszę o brukselce? Czy nie ma lepszych tematów? Może i są, ale właśnie trwa na nią sezon i ja ją kocham. To obok bobu i rabarbaru moja ulubienica (wybacz, purre ziemniaczane, ciebie nigdy nie zapomnę, ale po prostu podbijając jedną trzecią miejsca na talerzach Polaków utraciłeś znamiona warzywa i tworzysz...

Jabn i Jastysis – część XV

Wstyd przyznać, ale były takie czasy, gdy Jastysis mogła z czystym sumieniem powiedzieć do Jabna w trakcie rozmowy o śmierci jednego z nich: – Gdybym umarła, to byś sobie sam poradził, a ja bez ciebie nie. Jabn zawsze przeżywał takie rozmowy, wczuwał w ten imaginowany stan ducha. – Bym sobie nie poraaadził… Jastysis cieszyło w głębi ducha, że jest tak ważna dla Jabna, że twierdzi on, iż byłoby mu ciężko bez niej. Jedynie twierdzi, bo wiadomo, że dałby radę. Od czasu, gdy uwierzyła w siebie, też „jedynie twierdziła”. Zmieniły się słowa Jabna po przeczytaniu pewnego poradnika o miłości, w którym...

Niebieska Tula i czarna zima (czyli nareszcie o synestezji)

Mam taką osobliwą cechę, że odczuwam litery i cyfry jako barwne. Na przykład M ma dla mnie kolor czerwony i to nie tylko samo M, ale też wyrazy zaczynające się na tę literę, np. mama, Maroko, Międzyzdroje, mężczyzna, morze, mercedes, miś. Wyczytałam, iż takie zjawisko nazywa się synestezja. Nazwa dosyć prosta, bo oznacza równoczesne postrzeganie. Oto mój kolorowy alfabet, czyli z jakimi kolorami kojarzą mi się poszczególne litery: oraz cyfry:*   Jak tak teraz o tym myślę i próbuję zanalizować, na czym polega to dziwne zjawisko, to zdaje mi się, że ja nie widzę kolorów, tylko raczej je odczuwam. Wiem,...

Jabn i Jastysis – część XIV

Jabn kochał Jastysis, a ona wiedziała o tym i czuła to. Mogła powiedzieć do siebie w duchu Jabn mnie kocha. Jabn mnie uwielbia. Szaleje za mną. Od czasu do czasu chciała, by Jabn powiedział jej, co w niej kocha, co uwielbia i za czym szaleje: – Co ci się we nie podoba, kochanie? Od wielu lat odpowiedź Jabna pozostawała niezmienna: – Nie mogę ci powiedzieć. – Dlaczeeego? – nieodmiennie niecierpliwiła się Jastysis. – Bo zaczniesz to robić specjalnie i będzie sztuczne. – Hmm. Czyli to jakieś zachowanie. Powiedz chociaż, co ci się we mnie podoba z wyglądu – nie ustępowała...