Ars vivendi

Miej plannik i patrzaj w plannik – oto nadszedł zmierzch abordażu kalendarzy

rzeczy do zrobienia

Pamiętam bardzo dobrze pierwszy kalendarz, który dostałam od mojego dziadka. To był Tewo (lub Teno), a ja miałam wtedy 4 lata. Nigdy nie zapomnę jego okładki i zadrukowanych kartek. Kremowe, przejrzyste, gotowe, by zapisać rzeczy do zrobienia. Poczułam się jak ktoś zupełnie wyjątkowy… W listopadowym wpisie o przydługim tytule “Człowiek wpisany w prostokąt – czyli …

Continue Reading