Tula scribit

Jabn i Jastysis – część II

Jastysis i Jabn lubili siedzieć sobie wieczorami albo tuż po obiedzie i rozmawiać. Dobrze byłoby powiedzieć, że towarzyszyły im kubki z ciepłą herbatą, ale oni nie lubili herbaty. Pili więc wodę, maślankę, kawę. Oo, kaaawa… do kawy zawsze chcieli mieć coś słodkiego. Po prostu w ich głowach rodziło się pragnienie zjedzenia jakichś słodyczy, najlepiej czekoladowych, bo czekolada najbardziej zaspokajała to pragnienie. Ale nie mogła to być zwykła tabliczka czekolady, bez orzechów. Taką omijali pogardliwym wzrokiem, bo oczywiście mieli ją również w swoich słodkich zapasach, w dziale słodyczy. Wiedzieli, że źle robią i czasem pozwalali, by zapas słodyczy na tyle się skurczył, by trzeba było wyjeść omijane tabliczki, ciastka, cukierki. Czuli się wtedy bardzo gospodarni, szlachetni, a Jastysis wspominała, jak to w dzieciństwie czytała o Piaście Kołodzieju i widziane oczyma wyobraźni pełne spiżarnie szczodrego i nieźle zorganizowanego gospodarza na zawsze wryły jej się w pamięć, stanowiąc niedościgniony wzór i stały punkt odniesienia „w tym, ach, jakże zmiennym świecie”.

Tak właściwe Jabn lubił również ciasta, ale ponieważ Jastysis ich nie piekła, bo jeszcze nie umiała, rzadko mógł się nimi cieszyć. Tego dnia Jastysis, która miała wyrobione zdanie na temat różnych ciast, jak i na każdy inny temat (bo lubiła myśleć logicznie i z ciekawością rozpruwać pozszywane równiutko ściegi ustalonych przekonań – spokojnie, nie była taka okrutna, czasem po ich rozbebeszeniu stwierdzała, że no owszem, no tak, miałeś rację Jabnie, po czym Jabn opuszczał kuchnię, gdzie najczęściej się spierali, a ona zostawała, by przy oliwnej lampce starannie zszywać to, nad czym jeszcze przed chwilą pastwiły się jej pięknie przez naturę ukształtowane, pokryte błyszczykiem nożyczki). Niech będzie tu kropka, bo i tak już nikt nie pamięta, jak zaczęło się zdanie przed nawiasem. Zatem powtórzmy (my, Autorka): Tego dnia Jastysis, która miała wyrobione zdanie na temat różnych ciast, jak i na każdy inny temat (tu był wcześniej nawias) dała się ponieść emocjom i oskarżyła ciasto drożdżowe z kruszonką o to, że „jest taakie niedobre”.

– Trzeba męczyć się, jedząc wielki kawał suchego ciasta po to tylko, by dostać na końcu trochę słodkiej kruszonki! Bez sensu jest takie ciasto, to już lepiej upiec samą kruszonkę! – wygadywała w zacietrzewieniu.

Jabn, jak zawsze pozornie stojący nogami mocno na ziemi, stwierdził:

– Bo ty byś chciała tylko to, co najlepsze, samą kruszonkę. To tak jak w życiu, a w życiu tak nie ma. Życie jest jak suche ciasto posypane trochę z wierzchu kruszonką.

– O nie, to ja się na to nie zgadzam! Może i życie jest takie, jeśli piecze się je bezmyślnie z jakiegoś starego przepisu. A przecież w międzyczasie wynaleziono mus czekoladowy, króla słodyczy, najdoskonalszego w formie i smaku! Wystarczy zrobić mus!

Byłoby kłamstwem napisać, że Jabn się trochę zdezorientował, bo nie chodzi o to, by przedstawiać go jako prosto myślącego Jabna, dopełnienie dla pełnej komplikacji Jastysis. Jabn się po prostu lekko uśmiechnął. Nie cmoknął swojej wspaniałej Jastysis w policzek, bo w tym małżeństwie nie było cmoknięć. Co zrobił, niech pozostanie przez chwilę tajemnicą. Zaraz też rzucił:

– Zrób nam mus.

– Jak to zrób mus… – Jastysis wykorzystała nastrój, by przybrać rolę wybranej na dziś wieczór przez pana niewolnicy – ale powiedz najpierw, czy mnie lubisz…

– Tak, kocham cię.

– A co we mnie szczególnie lubisz?… – Jastysis oplatała już Jabna dwudziestoma rękami.

– Jakbyś zrobiła mus, to bym lubił.

Ugh… Jabn nawet nie musiał grać pozbawionego uczuć pana. Miał to we krwi, jak to się nonszalancko mówi, obrażając przy tym cały legion przodków.

A mus wyszedł dobry, czekoladowy, trochę za słodki. Wspaniały. Jastysis jadła go łyżeczka po łyżeczce, dwadzieścia rąk znikło, jakby przyszedł dzielny Herkules i za jednym zamachem wszystkie poucinał. Po dobrej robocie został chętnie na pucharek musu, bo za jego czasów, to ho ho, takich delicji nie robili.

***

A tutaj znajdziesz słowo wyjaśnienia, wstęp i część I.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.