Tula scribit

Jabn i Jastysis – część XIII

Jabn i Jatysis

Tego dnia było wietrznie.

Wiatr targał gałęzie drzew jak niegrzeczne dzieci za włosy. Kto wyszedł na dwór, żałował. Jabn i Jastysis stali przed oknem, czując, jak dobrze, że mają gdzie być w tej chwili, w cieple i ciszy.

Na drugi dzień powietrze stało w bezruchu, pokazując swą drugą, bezwietrzną twarz. Listki na drzewach odpoczywały po wczorajszym, dzieci biegały pchane siłą życiową, a nie kopniakami wiatru. Jastysis siedziała w fotelu, pijąc kakao, gdy Jabn wyszedł sobie na balkon, żeby „popatrzeć”. „Patrzenie” polegało na wygodnym oparciu ramion na barierce i spokojnym przerzucaniu wzroku z jednego punktu na drugi, pozwalaniu, by myśli swobodnie płynęły, wyswobadzały się z głowy i tańczyły wokół niej, trzymając jedna drugą za pięty. Lekko uderzały w podbródek i tak muskały policzki, że twarz zaczynała kierować się ku górze, coraz bardziej ku słońcu, jak twarze wielu ludzi w tej samej chwili i od początku świata.

Niektórzy twierdzą, że myśli wydostają się z głowy przez nos, a powracają przez uszy.

Dlatego ważne jest, by uszy zawsze były czyste.

Inni z kolei uważają, że dzieje się na odwrót, myśli uciekają przez uszy, a do środka przedostają się z powrotem przez nos, co oznacza, iż niebezpiecznie jest zamyślać się mając katar, bo można odciąć myślom drogę do ich domu. Takie myśli mogą krążyć wokół głowy, powodując ból, co potwierdzałoby drugą z teorii, wszak z katarem często pojawia się nieprzyjemne ćmienie. Żaden z poglądów i dowody na ich poparcie nie zadowoli tych, którzy myślom odmawiają zdolności przemieszczania się: „Myśli drgają jak powierzchnia jeziora, na zawsze uwięzione w umysłowej niecce”, napisał już w V w. p.n.e. Praksimokles*.

O czym myślał Jabn w tej chwili? Któż zgadnie, na pewno nie niesforna Jastysis, co w przypływie ochoty na dziecięce figle zamknęła Jabna na balkonie. Odwrócił się, słysząc przekręcenie klamki. Jastysis śmiała się, widząc jedynie, nie słysząc, jak Jabn zniecierpliwiony wypowiada się na temat jej pomysłu. Pukał w szybę i Jastysis już miała go uwolnić, gdy wtem Jabn przywarł do szyby, a całe ciało jego i falująca koszula świadczyły o tym, że w mgnieniu oka zerwał się ogromny wicher. Tak duży, że mógł zmieść Jabna, którego twarz zmieniała się od siły podmuchów i coraz bardziej zastygał na niej krzyk… Palce ślizgały się po szybie, coraz słabiej…

Jabna porwało!

Jastysis rzuciła się na balkon i wpadła prosto w jego objęcia. Oczywiście udawał tylko porywanego przez wichurę, żadnego wiatru nie było, żadnego krzyku. Cisza.

– Ależ ty jesteś głupiutki…

– Nie bardziej niż ty…

Może i Jastysis była głupiutka, ale czy ona wyprawiała takie hece? Czy słysząc ćwierkającego ptaka, udawała, że dźwięk wydobywa się z jej ust? Takie rzeczy robić mogą robić tylko mężczyźni i im to pasuje. Kobiety mają natomiast uciechę.

Tak kręci się ta ziemia.

***

*wymysł

 


Follow my blog on Follow on Bloglovin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.