Tula scribit

Jabn i Jastysis – część XIV

Jabn i Jastysis

Jabn kochał Jastysis, a ona wiedziała o tym i czuła to. Mogła powiedzieć do siebie w duchu Jabn mnie kocha. Jabn mnie uwielbia. Szaleje za mną. Od czasu do czasu chciała, by Jabn powiedział jej, co w niej kocha, co uwielbia i za czym szaleje:

– Co ci się we nie podoba, kochanie?

Od wielu lat odpowiedź Jabna pozostawała niezmienna:

– Nie mogę ci powiedzieć.

– Dlaczeeego? – nieodmiennie niecierpliwiła się Jastysis.

– Bo zaczniesz to robić specjalnie i będzie sztuczne.

– Hmm. Czyli to jakieś zachowanie. Powiedz chociaż, co ci się we mnie podoba z wyglądu – nie ustępowała Jastysis.

– Ty mi się podobasz.

– Hrrr… Mówisz jak stereotypowy mąż z dwudziestoletnim stażem, który odpowiada mechanicznie na pytania żony, wyuczony, czym ją najlepiej i najszybciej zbędzie.

– Nieprawda! Podobasz mi się cała. Nie mówię ci, co dokładnie, bo chcę, żeby to zostało tylko moje i żebyś tego nie nadużywała. Poza tym podoba mi się w tobie wszystko, a pewne rzeczy szczególnie.

– Więc powiedz chociaż jedną… Maaałą…

– Lubię profil.

– …

Jastysis zastanowiła się tym razem, czy brakuje jej komplementów od Jabna. Stwierdziła, że owszem, brakuje.

– Wiesz, kochanie, chciałabym żebyś mówił mi częściej, gdy się mną zachwycisz tak szczególnie albo, gdy będę fajnie wyglądała.

– Nie wiesz tego? Nie czujesz?

– Wiem, widzę i czuję. Chcę jeszcze słyszeć – Jastysis wejrzała na chwilę do swego wnętrza i wypełniła się cała całą sobą. Miała takie poważne, piękne oczy przez chwilę, że Jabn pomyślał, iż nawet, gdyby miał to powiedzieć, nie znalazłby odpowiednich słów, żeby opisać, jak piękna jest Jastysis, jak on… kocha ją?… Za małe słowo.

Jak ona go obłędnia?

Lepiej. To jedna z takich chwil, gdy jest tylko miłość, kobieta i mężczyzna. Jakby powrót do jakiegoś praźródła. Prastanu, który czuje się przez cały czas, a doświadcza w chwilach takich jak ta.

Jastysis zobaczyła myśli Jabna. Były lepsze niż słowa, które chciała usłyszeć. Cicho wyszeptała, gryząc kiść włosów:

– „Dotychczas znałam Boga ze słyszenia, a teraz zobaczyłam go wzrokiem”.

– Chodź, mój Hiobku…

***

 


Zobacz również:

Ułamek sekundy z życia robota Google (czyli SEO w praktyce)

Biedny a bogaty – znajdź 10 różnic

O biada mi! Z obiadami, deserami zasypuję zagadkami


Follow my blog on Follow on Bloglovin

2 thoughts on “Jabn i Jastysis – część XIV”

Pozostaw odpowiedź Tula Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.