Tula scribit

Jabn i Jastysis – część VI

Jabn-i-Jastysis

Przedsłowie: Wpisy z serii “Jabn i Jastysis” to anegdoty małżeńskie, które wymyśliłam kilka lat temu i tak leżały dotąd w szufladzie (a właściwie to w szafie, bo nie mam szuflady). Wszelkie podobieństwo do osób prawdziwych jest hipotetycznie możliwe, bo podobno wszystko jest możliwe, jeśli tego bardzo chcemy. Zatem zgodnie z tą zasadą gdzieś tam może na Wyspach Szczęśliwych żyje taka para jak tych dwoje. W ciągu dnia pracują na komputerach i bawią się z dziećmi w budowanie labiryntów oraz pająka i muchę, a wieczorami piją herbatę z cytryną (… …), w nocy zaś wsiadają na żaglówki ulatujące do góry po rozmazanym niebie. Stop… zanim pomyślisz “tej Tuli chyba zaszkodziło nadużywanie oranżady”, poczekaj tydzień, a wtedy wszystko się wyjaśni.

***

Kiedyś Jastysis, gdy jeszcze była miłośnie głupiutka,

bała się, że Jabn, wtedy jej Chłopak, przestanie ją kochać. Musi więc podsycać jego miłość, najlepiej wcielając się dla niego w różne role, z zasady sprzeczne ze sobą. Np. grzecznej dziewczynki i niegrzecznej dziewczynki. Niewolnicy i władczyni. Nieświadomej i przebiegłej. Długo by wymieniać. Jak widać, Jastysis była wtedy bardzo głupiutka, tak zupełnie nie wiedziała, że Jabn pokochał ją właśnie dlatego, że łączyła w sobie w sposób zupełnie naturalny wszystkie te fascynujące sprzeczne i wykluczające się nawzajem cechy, strony charakteru. Nie musiała przecież nic udawać, taka była sama z siebie. Jastysis pojęła to dopiero po jakimś czasie, gdy u Jabna przeszła szkołę naturalności. Nauczyła się także, że lepiej do Jabna mówić prosto, nie bawić się w półsłówka i nie trwać w oczekiwaniu, że odkryje on jej życzenia.

„Myślałam, że się domyślisz…”

działało na Jabna, wtedy Chłopaka, jak płachta na byka. Jastysis była inteligentna, myślała logicznie i wkrótce porzuciła tanie gierki. Poszła nawet tak daleko, że swoje życzenia i chęci zaczęła przekazywać prosto także innym kobietom. Z czasem zauważyła, że są kobiety, znane Jastysis od wielu wielu lat, które nadal oczekują domyślenia się od otoczenia. Ciekawe, czy to o czymś świadczy? Że między nimi i ich Jabnami nie ma bliskości? A może właśnie jest, bo jak mogliby wytrzymać w takiej grze przez tyle lat? W każdym razie, gdy tylko Jastysis słyszy od innej kobiety „Myślałam, że się domyślisz…”, wypowiedziane nieważne do kogo, od razu robi się czujna, strzyże uszami i w duchu nieznośnie ocenia.

Jabn także nauczył się wiele od swojej Jastysis. Na przykład tego, że czułości nigdy za wiele, że ona po prostu mu-si być przy-tu-la-na, bo

„inaczej ginie jak szczurki w laboratorium”.

To jej własne słowa, najlepsze, bo dopiero one zapadły Mężowi głęboko w pamięć. Pewnie dlatego, że ubawił się, słysząc je, setnie.

– Chodź, mój szczurku… – czule szepcze czasem. – Mm, mój szczurek…

A Jastysis jest szczęśliwa, wtulona i ma, czego chciała. Mmm…

***

 

A tutaj znajdziesz dla porządku słowo wyjaśnienia, wstęp i część I

oraz

część II,

część III,

część IV

i

część V.


Czuję, że podoba Ci się mój fajny blog. Niechaj połączy nas internetowa więź!

Follow on Bloglovin

 

Będę oszołomiona, jeśli udostępnisz ten wpis, klikając na f-jak-Facebook:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.