Tula scribit

Jabn i Jastysis – część VII

jabn i jastysis

Jak wyznać miłość? Wbrew pozorom, można też słowami… Przyda się podręcznik do zoologii albo katalog Ikei, co tam macie pod ręką.

***

Jabn i Jastysis od czasu do czasu mówili do siebie „Kocham Cię”.

Było to naturalne, bo tak właśnie czuli. Dawno temu, gdy Jastysis nie znała jeszcze Jabna, przeczytała w czasopiśmie dla kobiet list od mężczyzny, który miał problem z „Kocham Cię”. Dla niego było to zdanie, które mówi się do ukochanej raz, najwyżej dwa razy w życiu, bowiem tak bardzo jest uroczyste. List zapadł w pamięć Jastysis, trochę obawiała się, że może tak nieszczęśliwie trafić, że jej przyszły Ukochany też będzie równie oszczędny w „Kocham Cię”. Na szczęście okazało się, że Jabn jest wystarczająco ludzki i jego „Kocham Cię” słyszała od czasu do czasu, czytała również, widziała w oczach. Na szczęście okazało się, że Jabn i Jastysis podobnie czują, jeśli chodzi o „Kocham Cię”. Nigdy nie mówili tego mechanicznie albo bo wypada powiedzieć,

bo tak robią na filmach,

bo tak jest kulturalnie. Zawsze tuż przed „Kocham Cię” porażał ich ten dziwny prąd, typowy dla zakochanych. Po kilku latach Jabn i Jastysis poczuli, że chcą sobie mówić częściej „Kocham Cię”, bo tak właśnie czują, prąd razi częściej.

– Czasami chciałabym powiedzieć Ci „Kocham Cię”, ale wydaje mi się to za bardzo napuszone, a jednocześnie jakby te dwa słowa nie oddawały w pełni tego, co właśnie czuję – zagaiła Jastysis.

– No właśnie, ja tak samo – czego innego można się było spodziewać po Jabnie. Często myśleli o tym samym lub dochodzili do tych samych wniosków w tym samym czasie.

– To może będziemy mówić coś innego, niezwiązanego, ale będzie wiadomo, że chodzi o „Kocham Cię”?

– Może „Krowa…”?

– Oo, dobre! – Jastysis przyklasnęła, bo „Krowa” miała już jakieś tam miejsce w ich wspólnej historii, do tego zupełnie nie kojarzyła się z miłością, brzmiała krótko, ale nadawała się do różnych modulacji, no i była również na „k”.

Odtąd w domu od czasu do czasu rozbrzmiewało:

– Mmm, krowa…

– Ja też krowa…

„Krowa” po raz pierwszy pojawiła się, gdy Jastysis zastanawiała się nad tym, że tak przyrośliśmy do wyrazów jako ludzie, a przecież to zupełny przypadek, że np. na powitanie mówimy „Dzień dobry”, a nie np. „Krowa”. Jabn podchwycił wtedy i prędko zagrał małą scenkę:

– Krowa!

– Krooowa!

Przy czym pierwsze zmodyfikowane „Dzień dobry” zmodulował jak krótki okrzyk zaczepny, zaś drugie przeciągając pierwszą sylabę, jakby mówiący chciał powiedzieć

„Ano tak, tak, w rzeczy samej”.

Jastysis śmiała się, że nikt tak nie mówi „Dzień dobry” i nie mówiłby nawet jako „Krowa”. Brzmiałoby to raczej:

– Kroa!

– Kroa!

Bo przecież ludzie tak wszystko skracają! Na szczęście rzadko kto mówi „Koam cie”.

Jeśli natomiast wstawić „Krowa” zamiast „Kocham Cię”, staje się leciutkie jak chmurka, z nutą szorstkości, zupełnie jak miłość.

***

A tutaj znajdziesz dla porządku słowo wyjaśnienia, wstęp i część I

oraz część IIczęść IIIczęść IVczęść V i część VI.

Jeśli jesteś tu pierwszy raz – koniecznie przejrzyj INDEX – tam jest cała śmietanka 🙂


Czuję, że podoba Ci się mój fajny blog. A zatem?…

Follow my blog on Follow on Bloglovin

Będę oszołomiona, jeśli udostępnisz ten wpis, klikając na f-jak-Facebook:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.