Varia

Puk, puk! Kto tam? Tu Tula Tularum! (czyli pierwszy jubileusz bloga)

jubileusz bloga

Ponad rok temu, 6. listopada, napisałam pierwszy post na blogu Tula Tularum. Zatytułowałam go skromnie “Mój pierwszy post o niczym szczególnym”, bo nie widziałam, co napisać, a chciałam, żeby już coś było, a nie tylko pusta biała strona – weryfikator czystości monitora.

Od tego czasu umieściłam na blogu 45 wpisów (po 3 lub 4 w najliczniejszych miesiącach tłustych), w tym 12 z budzącej kontrowersje serii “Jabn i Jastysis”.

Jeśli spojrzy się na blog jako całość,

to można na nim przeczytać o następujących rzeczach (i śmiało klikać w myślniki):
– z jakich obszarów składa się życie i jak na tej podstawie zacząć planować działania (plus najprawdziwsza tabelka z Excela)
– jak zapobiegać złu w ludziach
– na czym polega prąd, zjawisko wysychania ubrań, dlaczego ludzie boją się pająków, z czego żyli podczas II wojny światowej, jaki jest stosunek komórek ciała do atomów, pierwiastków i witamin
– ile kosztuje test Gallupa i jak jest przydatny (plus moje wyniki i najnieprawdziwsza historia Gallupa)
– alternatywna wersja opowieści wigilijnej
– dziwne podsumowanie mojego roku 2017
– poradnik planowania wydatków charytatywnych
– co ja lubię w pracy w korporacji
– wierszowana bajka dla dzieci na dobranoc (plus zagadka starożytna)
– jakie błędy językowe popełniam podczas mówienia i pisania, a jakie inni (plus moja piosenka hip-hopowa “This is grammar”)
– jak traktować kobietę w ciąży w miejscu publicznym
– o moim Planniku (plus ludowa przyśpiewka o Paolo Coelho)
– bardzo ciekawie o kobiecie jako takiej
– pierwszy i ostatni rozdział kryminału z rzeczywistą zbrodnią
– moje ówcześnie ulubione blogi
– jak ułatwiam sobie planowanie wykorzystując cykliczność
– memy maturalne
– chwalę się moim pierwszym obrazem namalowanym farbami
– co zrobić, gdy cię za bardzo krytykują
– przepis na moje ulubione ciasto z rabarbarem
– objaśniam dodatkowo opublikowane wpisy (plus grafika “Jak prawidłowo spać we dwójkę”)
– czego sobie życzę na urodziny (plus scenariusz filmu, w którym gram z DiCaprio)
– historia miłosna, która w Polsce może zdarzyć się tylko w lipcu
– mój sposób planowania codzienności (plus przerobiony wiersz jakiegoś ponoć znanego poety)
– kreatywne uciechy stołu
– ogłoszenie o przerwie wakacyjnej (plus wyimki ze słownika wyrazów obcych made by Tula)
– rozwiązanie wyżej wspomnianej zagadki starożytnej
– jak sobie wyobrażam, że rzeczy zmieniają temperaturę, moje podejrzenia co do łuskanego słonecznika, pająki w butach, jajka bez kurczaków, dlaczego uszy są płaskie
– SEO dla bystrzaków
– o żywych umarłych

Post o największej liczbie wyświetleń to:
Powtórka do matury z polskiego (zapamiętasz ją na zawsze)

Drugie miejsce:
Ułamek sekundy z życia robota Google (czyli SEO w praktyce)

Brązowy medal:
Dziś o tym Wam opowiem, co Mary robiła z Bobem

Posty najrzadziej czytane (szara eminencja bloga, Salieri wpisów, efemeryda raportów):
Wół w windzie – czyli co by było, gdyby znaleźli wtedy miejsce w gospodzie (a to mój ulubiony post)
Tajemnice testu Gallupa
Tam, gdzie kiełkują zagwozdki (a tak przy okazji – czy ktoś zauważył analogię do tytułu filmu “Tam, gdzie rosną poziomki” pod tym samym tytułem?)

No i o tym właśnie jest ten mój blog.

Trudno nazwać go lifestylowym, nie jest też blogiem parentingowym, o modzie, podróżach, kulinariach, wnętrzach. Miałam rację, że podtytułowałam go “blog o tym samym i innym”. Podobno nie skłamie się, mówiąc, że jest to nie-wiadomo-o-czym-blog. Może to właśnie jest jedną z przyczyn, że Tula Tularum to Najmniej Popularny Blog w Polsce. A pozostałe przyczyny?
– Przede wszystkim mam Najmniejszy Fanpage Świata na Facebooku. Liczba fanów nie przekracza dwukrotności mojego wieku.
– Posty blogowe są udostępniane lub polubiane w znikomej ilości na FB. Cóż się dziwić, mój szczypiorku, jeśli nawet własny mąż dopiero po dwóch latach przyjął moje zaproszenie do znajomych.
– Nie wykupiłam ani razu reklamy na FB.
– Moje blogowe konto na Instagramie zawiera nadal zero zdjęć. To tak, jakby zrobić sobie kawę, ale nie wypić.
– Żaden możny i wszechwładny bloger nie zachwycił się.
– Nie korzystam z wyszukiwarek słów kluczowych.
– Nie wiadomo, które zdjęcia na blogu są moje własnoręcznie robione.
– Dobry wynik w SEO to nie to samo, co bardzo dobry wynik.
– I najważniejsze: posty muszą się podobać. A moja docelowa grupa przebywa najwyraźniej na wakacjach i jest odcięta od Internetu, jeszcze się nie urodziła bądź bezpowrotnie wyginęła 3 lata temu.

W kolejnym roku blogowym planuję sobie w główce pisać więcej o tym, co obiecywałam w sławetnym pierwszym poście, poprawić nagłówek, zmienić motyw WordPressa i nadal z 87-procentową ekscytacją klikać “Opublikuj”.

Do zobaczenia 🙂

PS Dlaczego na zdjęciu są jakieś pióra zroszone lub mokry wachlarz tancerki, a nie tort, świeczki, balony, jedynka z helem, kwiaty? Naprawdę chciałam coś w tym stylu, ale te kolory mnie tutaj urzekły, zainspirowały. Chciałabym taką sukienkę.

 


Follow my blog on Follow on Bloglovin

2 thoughts on “Puk, puk! Kto tam? Tu Tula Tularum! (czyli pierwszy jubileusz bloga)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.