Ars vivendi

Planów wiedza tajemna, planów fantasmagoria – czyli zdarzenia cykliczne w kalendarzu rocznym

zdarzenia cykliczne

Uwielbiam planować, tworzyć listy przeróżnych spraw, co jakiś czas je aktualizować, poprawiać, wykreślać. Takie hobby…Chciałabym stworzyć Plannik idealny, kompleksowy i uniwersalny. Jestem na dobrej drodze, a moje starania można śledzić na tym blogu. Zaczęłam od określenia obszarów życiowych. To dziedziny, z których składa się aktualnie nasze życie – mogą być aktywne lub nie, ale zawsze w sumie dają 100 procent bytowania. Następnie na tej podstawie wypisałam kategorie podlegające pod każdy obszar, bardzo pojemne i przystosowane do pomieszczenia różnorakich typów informacji – cele, inspiracje, podsumowania, spisy itp. Teraz pora na trzecią odsłonę Plannika – główną rolę grają w niej zdarzenia cykliczne, czyli powtarzalne, stałe zdarzenia, przypisane do poszczególnych miesięcy w roku.

…Świat wokół ciebie się zmienia, zmieniają się pory roku.
Stopy twe więzi ziemia, a oczy magia obłoków…

Kiedyś żyłam sobie spokojnie zajęta studiowaniem, pracą, miłością i wolnym czasem, a pory roku przepływały koło mnie “jak obłooook…” i zdarzało się nie raz, że pomiędzy jednym kwietniem a kolejnym mijały jakoby 2 lata odległości czasowej. Jakoś tak nadążałam ze wszystkim mniej więcej. Z pewnością dlatego, że tych spraw do załatwienia i rzeczy do kupienia miałam może 5% tego, co teraz. Już od kilku lat kolejny kwiecień następuje nawet nie 12 miesięcy po poprzednim, ale jakby już nawet po pół roku wyskakuje znienacka i śmieje mi się w twarz.

Co?! Znowu kwiecień??? Czyli siać rzeżuchę? Dopiero co wyrzuciłam tackę z watą po starej…

Moje życie stanowiło kiedyś/niegdyś/onegdaj/drzewiej pulchną masę dni, a ja szłam do przodu w butach z pianek marshmallow, robiąc kroki milowe, zamaszyste jak świat.

Aż tu nagle się zorientowałam, że obok jednorazowych, typowych dla mnie spraw, wpisuję mozolnie rok w rok do kalendarza takie same zdarzenia cykliczne, tracąc przez to cenny czas, który mogłabym przecież poświęcić na szkolenie własnej pupy z zachowania w czasie zagrożenia wywołanego włożeniem stroju kąpielowego lub ewentualnie na spanie (z pupą godnie ułożoną w półprzysiadzie horyzontalnym).

Zachwyciłam się jednocześnie i zafascynowałam tą nieubłaganą powtarzalnością. Że tak ponownie i ponownie wyciągamy z szafy kozaki, ubezpieczamy auto, myjemy okna, topimy Marzannę (no dobra, kto topi, ten topi). Zacytuję klasyka:

Bardzo mi się podoba taki tryb pracy, ma w sobie jakąś naturalność i pierwotność, jak życie w zgodzie ze zmieniającymi się porami roku. Można poczuć się jak we wnętrzu takich książek jak “A lasy wiecznie śpiewają”, “Małgosia kontra Małgosia” oraz “Mansfield Park”, gdzie ludzie pracują według rytmu dobowego, tygodniowego, miesięcznego i rocznego. Rano wiedzą, co mają robić i odczuwają wewnętrzny porządek i spokój. 

To prawda, że “Małgosia” jest dla młodzieży, “Mansfield Park” dla romantyczek, a “Lasy” dla osób wychowanych na Thorgalu (uwaga, dosyć odległa analogia, widoczna tylko dla osób z mózgiem typu “wszyscy ze wszystkimi”). Inspiracja może być wszędzie. Nie tylko w książce “Perfekcyjny rok z perfekcyjną panią domu”, którą dostałam od Św. Mikołaja.
Uzbrojona w przebłysk geniuszu, zachwyt i coś do pisania postanowiłam, że kwiecień już mnie nie zaskoczy i odtąd to ja będę na niego czekać z szeroko otwartymi ramionami, sztucznym uśmiechem i bukietem z rzeżuchy.

…Jesteś mieszkańcem ziemi, a uczysz się od obłoków
Swojej niepewnej nadziei, ulotnej jak pory roku…

W każdym miesiącu pojawiają się określone i stałe zdarzenia cykliczne. Fajnie jest mieć je spisane w jednym miejscu. Można sobie wyciągnąć taki spis na początku miesiąca i z ważną miną zauważyć:

Oho, mamy maj… I co my tutaj mamy w tym maju?

Można poczuć się jak gospodyni, która w XVIII wieku albo w dwudziestoleciu międzywojennym trzymała rzeczywistość na postronku, sypiąc jej ziarna uwagi… jeju, co ja piszę… chyba już jestem zmęczona…  i do tego wyczułam właśnie, że na kolanie w ulubionych legginsach mam dziurę. Chodzić dalej, wyrzucić czy zacerować? Niedługo się okaże…

*

*

*

Czy i Ty masz ochotę stworzyć własną księgę, która obraca się w tempie idealnie skorelowanym z obiegowym i obrotowym ruchem Ziemi? (A propos, pamiętacie ze szkoły te czary-mary: Wymień ruchy Ziemi i ich następstwa. Moim hitem była siła Coriolisa. Do dziś pod prysznicem przypomina mi się ta piątka z geografii).

Takie oto zdarzenia cykliczne możesz spisać na każdy poszczególny miesiąc w roku:

– sprzątanie (niestety, wygrywa w rankingach i musi tu być na pierwszym miejscu) – takie większe, na bogato, typu trzepanie dywanu (widziałam na własne oczy, że ludzie nadal to robią), pranie firan, odkurzanie największych zakamarków w piwnicy, szorowanie poziomych zewnętrznych powierzchni górnych szafek kuchennych (żegnaj Ługowy Ludku)

– porządkowanie, np. chowamy kozaki albo wyciągamy kozaki, pierzemy kurtki zimowe, wypuszczamy powietrze z kół plażowych, materacy i delfinów (tak we wrześniu to już raczej na pewno)

– święta religijne, państwowe, świeckie i zwyczajowe (plus dni wolne, jeśli się należą)

– uroczystości i rocznice rodzinne i własne (urodziny, imieniny, rocznice ślubów, pierwszego pocałunku, pierwszej kłótni)

– rocznice osób zmarłych z rodziny (daty ich śmierci, ich urodzin)

– działania typowe dla danego miesiąca, np. wymiana opon, złożenie PIT-u, przelew dla Szlachetnej Paczki, zaplanowanie wakacji i podróży, pamiątkowe rokroczne zdjęcie w fotobudce z córką chrzestną (ona coraz piękniejsza, my coraz starsi)

– przerwy od nauki w szkole (ferie) i od pracy w pracy (urlopy)

– prace w ogrodzie – ekhm… nic tu nie przytoczę dla przykładu, nie moja działka – nie moje pomidory

– prace w kuchni – ekhm ekhm… no powiedzmy, że sianie rzeżuchy… może być też kiszenie ogórków i takie tam (kto robi, ten wie)

– zjawiska przyrodnicze, np. kasztany (no co, żeby nie przegapić, taki swojski fenomen na wyciągnięcie ręki), dmuchawce (baba czy dziad), śnieżyce w Śnieżycowym Jarze, humbaki na Azorach, przesilenie wiosenne, równonoc

– ewentualnie sezonowość owoców i warzyw, ale jest dosyć obszerna ta lista w niektórych miesiącach, więc może lepiej osobno

– wydarzenia, w których stale czynnie lub biernie uczestniczymy i zawsze przypadają w tym terminie, np. WOŚP, Open’er, Woodstock, Jarmark Świętojański, wyprzedaże itp.

…Świat wokół ciebie się zmienia, przez ciebie płynie niepokój.
Płyną chmury po niebie, pod białą flagą obłoków…

Hehe, może i niepokój czysto egzystencjalny, ale jak sobie tak teraz weźmiesz coś do pisania i się zaweźmiesz, to żaden miesiąc Cię już nie zaskoczy i zobaczymy, kto tu klucze na zamku nosi.

Pamiętaj, chodzi o sprawy, które będą właściwie takie same i za 5, 10 lat, o ile świat nie wywróci się do góry nogami (wtedy po prostu z wdziękiem zamkowej klucznicy zrobisz nowy Plannik).

A na koniec… a na koniec… mała zgapka:

STYCZEŃ

Nowy Rok / Trzech Króli / Kolęda / Karnawał / Dzień Babci i Dziadka / Wyprzedaże / Ferie*

LUTY

Karnawał c.d. / Walentynki / Tłusty Czwartek* / Ostatki* / Popielec* / Ferie* / Schować ostatnie ozdoby Bożonarodzeniowe

MARZEC

Dzień Kobiet / Zmiana czasu / Post* / Tłusty Czwartek* / Ostatki* / Popielec* / Niedziela Palmowa* / Wielkanoc* (ruchoma Wielkanoc rulez) / Zmiana opon – tak czy nie

KWIECIEŃ

Prima Aprilis / Wielkanoc* / Termin złożenia deklaracji PIT-37

MAJ

Święto Pracy / Święto Konstytucji / Dzień Matki / Boże Ciało* / Dmuchawce / Urodziny Tuli

CZERWIEC

Dzień Dziecka / Boże Ciało* / Dzień Ojca

LIPIEC

Wakacje / Urlopy* / Sezon na bóóóóób (kocham bób, bobovelove, na moim grobie zasadźcie orchid… bób)

SIERPIEŃ

Wakacje / Urlopy* / Wniebowzięcie NMP

WRZESIEŃ

Początek roku szkolnego / Kasztany!!! / Grzyby w lesie

PAŹDZIERNIK

Początek roku akademickiego / Zmiana czasu / Kiszenie kapusty

LISTOPAD

Wszystkich Świętych i Zaduszki / Święto Niepodległości / Andrzejki / Może już lepiej na wszelki wypadek wyjąć kozaki

GRUDZIEŃ

Mikołajki / Boże Narodzenie / Sylwester

 

Przypisy dolne:

PS Słowa z wiersza (?) Ryszarda Krynickiego “Świat w obłokach” zapodał zaszokowany użyciem ich na blogu we wpisie o planowaniu podmiot liryczny. Mówi, że to tu zupeeeełnie nie pasuje. Oj tam, właśnie że pasuje, bo ja tak chcę. Niech muzyka złagodzi obyczaje.

PS 2 Czy może ktoś zauważył, że w zeszły weekend nie opublikowałam żadnego wpisu? Nawet jeśli nikt, to chcę wyjaśnić, iż to dlatego, że pewna osoba baaaardzo mój blog skrytykowała. Oj, już tak bardzo, że aż trochę automatycznie uwierzyłam. Rozważałam nawet porzucenie go i przebranżowienie się w modystkę (takie marzenie z dzieciństwa, pojawiało się zawsze, gdy na ulicy wtedy Armii Czerwonej mijałam sklep z kapeluszami, ulokowany w suterenie). Niedługo wyjaśnię w osobnym wpisie, co to za osoba i co jej odpowiedziałam. Drżyj! 🙂

 


Czuję, że podoba Ci się mój fajny blog. Niechaj połączy nas internetowa więź!

Follow my blog on Follow on Bloglovin

 

Będę oszołomiona, jeśli udostępnisz ten wpis, klikając na f-jak-Facebook:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.