Ars vivendi

Tajemnice testu Gallupa

“Tajemnice testu Gallupa” to nie jest najnowszy hollywoodzki film i nie wchodzi na ekrany kin pod koniec grudnia w całej Polsce. Z oczywistych względów nikt nie wyprodukował do niego trailera. Nie jest to też program popularnonaukowy do obejrzenia o 23:00 gdzieś tam na telewizyjnych kanałach. Nie ma takiej książki, komiksu ani e-booka. Dlaczego? Bo test Gallupa nie ma żadnych tajemnic…

Jest to natomiast udane wspólne dzieło psychologii i matematyki (błagam, nie posądzajcie mnie o ignorancję – jest liczenie, jest matematyka). Jako wynik testu otrzymujemy opis 5 naszych najmocniejszych cech, predyspozycji, wręcz talentów. To pięć naszych naturalnych uzdolnień i zachowań, których sobie nie uświadamiamy i na bazie których budujemy życiowe strategie, warunkujące pożądane sukcesy. Czy to nie miło? Najlepsze jest to, że test jest tak skonstruowany, że 5 najsilniejszych talentów przypisze każdemu rozwiązującemu. Każdemu inne spośród możliwych 34 i w innej konfiguracji. Odpada więc niesmak, który często pozostaje po zabawie z testami psychologicznymi np. w czasopismach dla kobiet, gdzie jako wynik mamy najczęściej dwa ekstrema (np. jesteś leniwa albo pracowita, wyluzowana albo spięta, oszczędna lub rozrzutna, królowa dyskoteki lub szara myszka) i do tego jakąś jedną lub dwie nudne i nic nie wnoszące odpowiedzi pośrodku.

A w teście Gallupa każdy los wygrywa. Przed testem myślisz sobie “inni to mają fajnie, tacy uzdolnieni, a ja taka zwyczajna”. Po teście wręcz współczujesz innym, uskrzydlona w 5 talentów (wychodzi po 2 i pół talentu na skrzydło). Aż uświadomisz sobie, że każdy ma kilka najmocniejszych stron i zaczynasz być ciekawa, jakież to.

Raport Gallupa przypomina więc trochę dobrze dobrany, ale też zaskakujący prezent pod choinkę.

Zrobiłam i ja test Gallupa. Jak wyglądały te dramatyczne wydarzenia: weszłam na stronę https://www.gallupstrengthscenter.com/Purchase/ i tam kupiłam dostęp do testu za 19,99 dolarów. Potem jak zawsze w Internecie utworzyłam konto i wpisałam kod, który dostałam w mailu.
Na rozwiązanie testu miałam 30 minut i tyle dokładnie mi starczyło, wybrałam wersję po polsku. Test rozwiązywałam oczywiście w nocy (tylko w nocy mam czas), księżyc mi kibicował. Pach pach i już w mailu czekał raport. Trochę się z księżycem zdziwiliśmy, bo spodziewałam się innych talentów (jak czar, empatia, optymizm), ale co tam, trzeba się cieszyć z tych, co się ma. To moje:
1. Individualization (indywidualizacja). 2. Futuristic (wizjoner). 3.Ideation (odkrywczość). 4. Intellection (intelekt). 5.Relator (bliskość).

W raporcie Gallupa (obszerniejszym niż wklejone zdjęcia) każda z moich najmocniejszych stron jest dokładnie opisana. Łącznie z tym, jak mam ją wykorzystać w życiu i rozwijać, żeby jeszcze lepiej pracować, osiągać cele i w ogóle jak to zazwyczaj w rozwoju osobistym jeszcze lepiej żyć aż do śmierci.

Oczywiście opisy przeczytałam pobieżnie, żeby nasycić emocje i jak znajdę czas (zapewne w nocy), to je dokładnie przeanalizuję i będę wdrażać, stosować, wprowadzać, a nawet implementować.

Na koniec niemiła z pozoru kwestia. Chciałabyś rozwiązać test Gallupa, ale szkoda Ci 20 dolarów? To tylko iluzja. Pamiętasz te fajne buty za 325 zł, które w zeszłym tygodniu oglądałaś na wystawie i nie kupiłaś, bo szkoda? No, to za zaoszczędzone pieniądze możesz kupić test (resztę odłożyć na czarną lub różową godzinę).

I druga kwestia na koniec. Kto to właściwie ten jakiś Gallup? Wyjątkowo nie poszukam w Internecie, sama zgadnę. Pewnie Niemiec lub Holender, prekursor psychologii z XVIII wieku, bardzo pracowity i odkrywczy, uhonorowany przez jakiegoś ówczesnego króla, prywatnie dusza towarzystwa i łamacz niewieścich serc do czasu, gdy przypadkowe spotkanie z żebraczką o dwukolorowych oczach i jednym zębie, która w bramie chroniła się przed deszczem ze śniegiem, zapoczątkowało serię niespodziewanych dla samego Gallupa zdarzeń, o jego ojcu nie wspominając, bo starszy pan inne miał plany wobec syna, zwłaszcza po cudownym uzdrowieniu z podagry i zaproszeniu do domu hrabiny, które wprawdzie w ostatniej chwili odwołane rzekomo z powodu niedyspozycji onej, ale jednak było, które to zdarzenia zaskutkowały podróżą Gallupa na Madagaskar i jego rychłym ożenkiem z piękną dziewczyną o oczach orzechowych i wszystkich zębach jak dotąd w porządku, rządkiem dzieci i najprzedniejszym gospodarstwem na wyspie, codziennym spacerem po plaży, małym trunkiem na dobry sen i wszechogarniającym poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Może być?

To jeszcze trochę przyciężkawej poezji na koniec:

Być albo nie być, oto jest pytanie,
na które odpowiedzi nie szukaj w gazecie,
bo test gazetowy pobieżnie rozwiążesz,
bo on dla rozrywki jest przecie.

Jeśliś poważnym rozwoju hobbistą
i masz dolary w kieszeni,
z Gallupem testuj, talentów szukaj,
a twoje życie się zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.