Varia

“W 80 minut dookoła sztalugi” – kulisy powstania mojego pierwszego obrazu

jak namalować obraz

W życiu każdej zielonookiej kobiety przychodzi taki moment, w którym musi ona stworzyć swój własny i pierwszy obraz. Nie filmowy, nie nie. Taki prawdziwy na płótnie. Zielonooka nie wie, jak namalować obraz. Ale co tam, myśli sobie, jeśli ktoś może wytresować smoka abo zagrać o tron, to mogę i ja coś wyprodukować…

*

Scenariusz był prosty.

Udać się pod koniec kwietnia na Blog Conference 2018 w Poznaniu. Tam na miejscu wziąć udział w “Warsztatach wnętrzarskich DIY. Zostań artystą – stwórz swoje dzieło sztuki”, reżyserowanych przez Anię & Beti – autorki bloga Pani to potrafi.

Na miejscu rzeczywiście dali mi fartuch i gumowe rękawiczki, żebym się nie pobrudziła zanadto. Dzięki temu z łatwością od razu weszłam w rolę. Tym bardziej, że scenografia nastrajała: płyta malarska, farby (wprawdzie do malowania mebli, bo taki to był koncept), pędzel jak do drewna i najważniejsza ona – samoprzylepna taśma, przyjaciółka abstrakcjonistów, muza samorodnych talentów.

Zaczęło się…

“Poznańska masakra taśmą klejącą”

Aby stworzyć nowoczesny masterpiece, należało najpierw przykleić taśmę, tworząc dowolny wzór na podobraziu. Mógł być po prostu geometryczny, coś jak powiedzmy Piet Mondrian, albo wedle uznania i umiejętności.
Wszyscy uczestnicy rzucili się do roboty, a ja?… Zbliżenie kamery na moje zielone oczy i już całe kino wie, że ta aktorka się tragicznie nie przygotowała. Biada, zamiast uprzednio nie spać całą noc, tylko przeszukać cały Pinterest w poszukiwaniu inspiracji, poszłam “w trampkach” na plan i groza wyskoczyła mi wnet z torebki. Ale co tam, bohaterowie są zmęczeni, kiedy niewyspani, a ja świeżo wypoczęta mogłam liczyć na szczęśliwy zwrot akcji. I oto nagle wiedziałam już, co chcę zrobić. Pach, pach, poprzyklejałam taśmę i mogłam zacząć mój

“Dirty Painting”

czyli wypełnianie pozostałych przestrzeni na płótnie kolorowymi farbami (mogłam je mieszać, rozbielać itp., jakaż frajdaż, nieprawdaż?). Jeszcze tylko wspomnę, że potem się dowiedziałam, że akurat wtedy nad Poznaniem przelatywał helikopterem David Hockney (podobno bardzo znany malarz; a ja nie znaaałam…). Może zobaczył mnie, że jestem na skraju paniki i to on szybko wysłał mi do głowy pomysł? Dzięki, David,miło Cię poznać. W razie czego też służę ideami… (mam wiele przepisów na ciasta z rabarbarem albo tutoriale warkoczy weselnych).

I wiecie co?

Malowanie jest fajne!

Musiałam wyglądać uroczo, zarumieniona z ultramaryną na poliku, bo nagle zgromadziło się wokół mnie sporo facetów. Trochę mi pomagali/przeszkadzali w moich zmaganiach:
• Nie znam się, więc chciałam farbę nakładać jednolicie, ale Paul Cezanne mnie ofuknął: Daj spokój, trochę luzu, niech będzie widać maźnięcia pędzla. I jeszcze mnie szturchnął parę razy.

jak namalować obraz
• Pytam z kolei Rembrandta, co z tym światłem, gdzie zapodać źródło, ale koleś tylko rozłożył ręce: Przy tych nowoczesnych przeszkleniach nic się nie da zrobić.
• Chagall się po chwili zwinął: Ja stąd idę, żeby nie wyszedł kicz.
• Edvard Munch jak zobaczył mnie w akcji, to tylko krzyknął.

I to tak głośno, że Van Gogh musiał zasłonić ucho.

• Pablo poradził mi w połowie pracy zerwać taśmy i przykleić raz jeszcze obrócone o 180 stopni.
• Wtedy Matejko złapał się za głowę, ale nie swoją, tylko Dürera i w małej potyczce wylali mi na baleriny trochę różu weneckiego (nawet dobrze, bo ochra już mi się dawno znudziła). Rozdzielił ich sam Rosiński: Cicho zbóje, ja van hamme… yyy ja wam dam!
• Gdy już kończyłam malować… wróć! – tworzyć dzieło sztuki, odezwał się Velazquez, że trochę ten widoczek za płaski, przydałoby się zmultiplikować plany (multiplicar planes?). Poleciał nawet do WC po lustro, ale żadne nie dało się odczepić.
• Oczywiście Rousseau (Henri?) nastawał na umieszczenie tygrysa pośród fal. Bez tygrysa to tylko zwykła impresja o wschodzie słońca, fe! A ja nie chcę żadnego tygrysa, to nie jest “Życie Pi”, tylko prawdziwe życie Tuli.
• W końcu Chełmoński zaproponował, żeby dać mi spokój i pójść pogapić się na bociany. A że akurat żadne nie przelatywały, zjedli w zamian śniadanie na trawie (Manet stawiał).

Nadeszła pora zedrzeć taśmę. To znaczy starannie odkleić. Oczom mym ukazał się obraz niczym

“20 000 mil podniebnej żeglugi”

albo po prostu “Wielki błękit”.

jak namalować obraz

No bo co my tutaj widzimy? Obraz przedstawia morze i żaglówki ulatujące do góry po rozmazanym niebie (a nie mówiłam?). Niebo jest rozmazane (i nie tylko ono), bo nie wiedziałam, że taśmę trzeba docisnąć naprawdę mocno i w niektórych miejscach farba wlała mi się pod nią. Dlatego charakterystyczne białe grube kreski nie mają idealnych krawędzi. Zamierzam w przyszłości, jak będę miała czas, poprawić te krawędzie (najbliższy mój wolny termin na taką działalność mam w okolicach stycznia 2023 roku).

Czy jestem zadowolona?
Jestem bardzo zadowolona z efektu.

Mój Mąż obraz pochwalił i nawet powiedział, że zawiśnie on u nas na ścianie (najbliższy termin na wbijanie gwoździ mój Mąż ma gdzieś w okolicach stycznia 2023 roku). My tak po prostu nie mamy wcześniej czasu, bo jest zawsze tyle prasowania i zmywania, a wiadomo, że to są życiowe priorytety… Każdy zna przecież słynny

“Hymn o czystości”

śpiewany na ślubach przez zawodowe chóry perfekcyjnych pań domu:

Choćbyś świat od zagłady uratował
i lek na raka wynalazł,
a pozmywane byś nie miał,
byłbyś jak ten żul leżący
albo leń śmierdzący.

***

Póki co, obraz nie wisi, lecz stoi na ścianie:

jak namalować obraz

I tak oto dotarliśmy do napisów końcowych.

We wpisie udział wzięli:
Malarka – Tula Tularum
Obraz – Boho Maz
Farby – Statyści
Pędzel – Leonardo DiCaprio (taki żart)
Rok produkcji: MMXVIII

THE END

A tutaj powinny niedługo pojawić się Dodatki (będzie link).

Oczywiście dam znać, jeśli powstanie  sequel obrazu 🙂

jak namalować obraz

 


Czuję, że podoba Ci się mój fajny blog. Niechaj połączy nas internetowa więź!

Follow my blog on Follow on Bloglovin

 

Będę oszołomiona, jeśli udostępnisz ten wpis, klikając na f-jak-Facebook:

4 thoughts on ““W 80 minut dookoła sztalugi” – kulisy powstania mojego pierwszego obrazu”

  1. Bardzo mi się podoba i obraz i cały artykuł! Też mam zielone oczy i nie popełniłam dotąd malarskiego dzieła. Może czas to zmienić???:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.