Varia

W szrankach bajkokletów

Rozważałam, czy na potrzeby niniejszego wpisu utworzyć kategorię Do It Yourself. Jednak wątpliwości były zbyt duże (“Podpada-li to pod DIY, czy nie podpada?…”). Zatem zrobioną samodzielnie bajkę umieszczam skromnie w dziale “Różne” i niech jej się tu miło wiedzie, bo towarzystwo będzie miała i tak zacne. Bajka pochodzi z konkursu w przedszkolu, gdzie rodzice razem z dziećmi mieli w domu przygotować po prostu “Bajkę dla misia”.

Tak to wyglądało w oryginale (nie mam lepszych zdjęć na pamiątkę, a sama bajka zaginęła w czeluściach przedszkola):

Bajka o misiu Wawrzusiu

A tak brzmi sam tekst:

Leży Nastusia z misiem Wawrzusiem
pod kołdrą ciepłą jak z pieca.
W misie futerko policzek wtula,
za oknem księżyc przyświeca.

– Opowiedz bajkę – prosi miś Wawrzuś,
– bajkę o królach, królewnach,
w której złe smoki dzielnie zwyciężam
mieczem bynajmniej nie z drewna.

Nastusia ziewa, oczy swe mruży,
ręce nad głową zaplata.
– Chętnie opowiem tobie, Wawrzusiu,
o morzach i o piratach.

Księżyc nadstawia ucha ciekawie,
przysiadł już na parapecie.
– Wolę posłuchać – rzecze miś Wawrzuś,
– jak kosmos podbijam w rakiecie.

– Misiu, w przestworzach czarnych jak smoła
pływać jest nieciekawie.
Lepiej w chochlików kraju wesołym
spędzać czas na zabawie.

A może bajka o wróżkach leśnych,
co krople rosy spijają zimne?
– Wolę o żukach, co z mchu budują
domy i miasta, i drogi gminne.

Księżyc nos ręką pociera bladą
i cień swój rzuca na ścianie.
Nastusia wierci się oraz drapie,
bo ją uwiera metka w piżamie.

– Żuki zbyt proste mają zwyczaje,
by bajkę magią wypełnić –
– Nastusia mówi, bo zna się na rzeczy,
wszak opowiada codziennie.

I tak nie mogą dojść do zgodności
Nastusia i miś jej pluszowy.
Każdemu inne historie piękne
co rusz przychodzą do głowy.

Znudzony księżyc oczy wywraca
i nogi pod kołdrą chowa.
– Zdrzemnę się trochę, lecz mnie obudźcie,
gdy bajka będzie gotowa.

– Po co mam mówić bajkę zmyśloną? –
– w końcu Nastusia rzecze,
– przecież przygody mam na co dzień.
Życie to bajka jest przecież!

Koronę wkładam, jestem królewną,
ty jako smok mnie porywasz.
Potem jak rycerz na koniu bujanym
dzielnie z pomocą przybywasz.

Z kolei wanna to wielkie morze,
na którym pływamy po zmroku.
Drżysz w swej łupinie, gdy cię napadam
z czarną przepaską na oku.

Albo z dwóch krzeseł tworzymy rakietę,
ubrani w skafandry srebrzyste.
W kosmosie zwiedzamy inne planety,
dalekie i bardzo bliskie.

Gdy z chochlikami w koło tańczymy
i sił już nie mamy na więcej,
siadamy do stołu z przepiękną wróżką
i zupę zjadamy widelcem.

– A żuki? – mruczy księżyc zaspany.
– A żuki? – zapyta Nastusi
miś Wawrzuś, co oczy senne zamyka
i tuli nos do podusi.

Lecz mu Nastusia już nie odpowie,
bo sama śpi od minuty
i nic nie wie o tym, że przy jej łóżku
dwa księżycowe są buty.

Leży Nastusia z misiem Wawrzusiem
pod kołdrą ciepłą, puchową,
a w środku księżyc chrapie w najlepsze.
Uwierzcie mi, daję słowo…

KONIEC

*

*

*

*

*

*

*

*

*

*

Brawo dla tego, kto dotarł aż tutaj, czyli do końca bajki! Jeśli mimo wszystko myślisz sobie “Co ja, u licha, robię? Bajkę dla dzieci czytam? I to jeszcze wierszem? Ile ja mam lat?!”, to mam dla Ciebie bonus – mała zabawa w “Znajdź odniesienia” (maksymalnie 7). Pozostajemy w temacie “dzieci, bajka, rymy” i dodajemy szczyptę starożytności:

“Fabula rasa”
Kupiłam dzieciom łóżka twardsze niż ze spiżu,
gdzie obu materacy forma niezwruszona
i opór sprężyn gładkich tak je gniotą w krzyżu,
że każda bajka odtąd zostaje nieskończona.

Nie wszystek usnę – płaczą mi synkowie,
nic tu Morfeusz nie zdziała.
I chociaż początek bajki opowiem,
zbyt obolałe te ciała

na to, by słuchać historii ciekawych
i na to, by do snu krainy
udać się dzielnie na ogonie zjawy.
– Mamo, powiedz tacie, tu leżym, twe syny,
wciąż niewyspani do porannej godziny!

Bo kości nasze znowu zostały rzucone
na miękkie poduszki, okryte kołdrami,
lecz na co nam one, kiedy materace
są jakoby na nogach drewnianych głazami!

O czasy, o obyczaje – serce matki szlocha,
więc wspomnę tylko słowa cesarza Wespazjana
i łóżka w sklepie zwrócę, bo dzieci me kocham,
a paragon wszak nie śmierdzi (prawda, proszę pana?).

*

Rozwiązanie zabawy:
Jeśliś znalazł 7 odniesień – ze wszech miar wspaniale!
6 odniesień – wybornie!
5 odniesień – super!
4 – świetnie!
3 – bardzo dobrze
2 – ok
1 – dobre i to
0 – najważniejsze, że jesteśmy zdrowi

🙂

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.