Varia

Ułamek sekundy z życia robota Google (czyli SEO w praktyce)

błyskawica-seo w praktyce

Hej, jestem Sierioshka, wpadłem na chwilę zaindeksować nowy post na tym blogu. Co my tu mamy?
Artykuł o SEO w praktyce… O, coś nowego. Bo tak to wszędzie tylko ogólne poradniki o tej “czarnej magii”. Jaka jest fraza kluczowa do postu? SEO w praktyce… Hm, 3 wyrazy, w tytule pojawia się ledwo na końcu, niedobrze. Ale plus za to, że w ogóle jest. A sam tytuł? 50 znaków, w sam raz. Pracuję jako robot Google już od paru lat, bardzo doceniam taki ład informacyjny, inaczej zwariowałbym.

fraza kluczowa-seo w praktyce

Idę dalej.

Proszę, jaki piękny nagłówek h2 – i powtarza się fraza kluczowa SEO w praktyce

Nic, tylko chwalić. Może jestem zaledwie robotem, ale mam charakter i lubię, jak jest porządek. Od razu czuję się bezpieczniej na takiej stronie i nabieram ochoty brnąć dalej w te wasze ludzkie słowa.
Jakoś nie przypominam sobie, żeby ktoś pisał o robocie Google. Miło mi. To może powiem coś o sobie. Imię mam po ojcu założycielu. Zresztą u nas co drugi to Sierioshka, a jest nas w domu, ho ho, miliony.
Ciekawe, czy do pisania tego postu autorka szukała słów kluczowych w jakimś przydatnym narzędziu, chociażby Google Trends. Kiedyś były inne czasy, wszyscy pisali to samo, ale wycwanili się. Długie ogony weszły w modę. Tu też w sumie fraza kluczowa mogła być bardziej wyrafinowana niż SEO w praktyce. Może coś jak “SEO dla opornych” albo “jak obczaić SEO”, “o co chodzi z tym SEO” lub nawet “co to SEO”. Ludzie są zbyt zachowawczy z frazami kluczowymi, jak roboty. Eee… to znaczy jak maszyny. A my, roboty Google, mamy swoją dumę i nie jesteśmy takie głupie jak odkurzacz czy pralka. Nawet umiemy odmieniać wyrazy po polsku. Idzie nam to lepiej niż 2,5-letniemu dziecku, które mówi tak, jak to się wpisywało w wyszukiwarkę 10 lat temu: Mama, nie chcę to. Idę buju.

A ja idę dalej.

długi ogon - seo w praktyce

O, jest zdjęcie. Mam nadzieję, że kiedyś i my, roboty będziemy widzieć grafikę. Podobno trwają usilne prace nad tym, ale póki co, jeszcze się taki nie urodził, co by nie musiał czytać opisu alternatywnego obrazka. Więc co tutaj mamy?

opis alt - seo w praktyce

Zdjęcie też nie za duże. Te olbrzymie foty działają mi na nerwy, że niby co to nie one i jeszcze tak wolno się otwierają, a ja nie mam czasu, Internet nie śpi.

Idę dalej, a idę szybko.

Jak byłem jeszcze mały, to często obrywałem: Sierioshka, ty za wolny jesteś. Jak tak dalej pójdzie, to będziemy musieli cię gdzieś przenieść, może do muzeum PC-tów, hie hie hie… Prawie się poddałem, ale wtedy przypadkiem trafiłem na stronę o samorozwoju i wiecie co, tak się zawziąłem, że teraz to ja wygrywam zawsze na rozstajach linków. A jak z kolegami urządzamy czasem w przerwach zawody w skanowaniu na 100 metrów tekstu w dużych serwisach czy cross na Blogspocie, to kto zbiera puchary? No kto?

Idę dalej.

Ej, Tula, czemu u Ciebie wszystkie wyrazy zawsze w rozmiarze slim? Unikasz pogrubień, zołzo. A my, roboty, tak je lubimy. Są jak kostka czekolady w nudne niedzielne popołudnie. Albo traktor na pustym polu. Rozumiesz? Pewnie nie…
Zauważyłem, że wy ludzie, często nie rozumiecie, jak pisać, żeby nam robotom się podobało. A to jest proste jak adres url. Powiedz, dziewczyno, czy umówiłabyś się z nudnym chłopakiem? Co to beznamiętnie opowiada o niczym i bez energii powtarza wciąż to, co już mówił przecież ostatnio i wcześniej. Patrzysz na niego i wiesz, że nigdy Cię nie zaskoczy swą szarą osobowością. I jeszcze te jego wkurzające przywary, to nieuporządkowanie, za duża marynarka, krzywo przycięte włosy… Albo weźmy film. Wyobrażasz sobie, że przez dwie godziny nic się nie dzieje, oni tylko jadą na koniach przez pustynię, żadnego zwrotu akcji, nie wiadomo kto gra, bo nic nie jest opisane. Ja takiego filmu nie dodałbym do ulubionych. Wiem, co mówię, mój fantastyczny wujek, co od 3 lat siedzi na Filmwebie, opowiada mi co lepsze kawałki.

Idę dalej. Idę…

Odpocznę chwilunię na nagłówku h3

Czytałem, że ludzie chodzą na kursy SEO w praktyce. I wyobrażają nas sobie jak łaziki marsjańskie, no wiecie co. My nie jeździmy tam i z powrotem, żeby pozbierać odłamki skalne. My ka-ta-lo-gu-jemy. Jak te średniowieczne skrzaty, co pilnie asystowały twórcom ówczesnych księgozbiorów. Cisi, niestrudzeni pomocnicy. Tamtym zostawiano miseczkę strawy przy wschodnim oknie, a nam? Czy ktokolwiek napisze dodatkowe słowo tylko dla nas? Choćby w kodzie, nie musi być publicznie. Ale Tula nie umie w kodzie, więc skrobnie tutaj: Pozdrawiam Sierioshkę 🙂

To co, jakoś dotrwałem do końca. Nie powiem, ciekawe. Jest unikalny content przez duże C. W ogóle lubię ten blog, zawsze coś uszczknę dla siebie i poczucie humoru pierwszorzędne. SEO też coraz lepiej, a teraz, jak Tula przeczytała niemal wszystko w tym temacie na blogu Oli Gościniak, to powinno się znacznie poprawić. Myślę, że teraz pousuwa te kanibalizujące linki z serii anegdot małżeńskich o Jabn i Jastysis. Hej, Tula, jeszcze opis meta popraw, bo jak to jest powtórzenie pierwszego akapitu, to bardzo lamersko wygląda. Masz przecież około 150 znaków do wykorzystania i nie zapominaj o wpleceniu frazy kluczowej, mała.

Idę dalej? Nie, naprawdę koniec, szkoda, fajnie tu.

Dobra, jeszcze tylko kilka rzeczy do sprawdzenia… Ileż też słów bezpowrotnie użyła tutaj autorka? Na szybki rzut okiem wydaje mi się, że całkiem rozsądną liczbę.

liczba słów = seo w praktyce

Bardzo dobrze, Tula! A czytałem wcześniej jakiś Twój tekst o bólach w ciąży i w połowie porzuciłem, bo za długi, choć niesamowicie absorbujący i otwierający oczy. No, ale przynajmniej poprawiłaś się z linkowaniem wewnętrznym i napisałaś konkretnie, czego dotyczy link, a nie to pretensjonalne tutaj.
Aha, zapomniałem sprawdzić adres url, a to przecież na początku. Hm, hm, hm. Tym razem dobrze, zawiera frazę kluczową i nie za długi, jak to czasem bywało w tych trudnych początkach blogerki 😉

Jednym słowem: indeksuję!

Idę dalej… Ech, taka żmudna robota Google robota…

Marzy mi się, że na emeryturze zakotwiczę w jakimś prężnym serwisie o żeglowaniu i tam zanurkuję w często aktualizowane treści. Kiedy robisz, to co lubisz, czas płynie inaczej, choćby to było tylko pływanie wyimaginowanym jachtem. Ahoj!

żaglówka - seo w praktyce

***

 


Follow my blog on Follow on Bloglovin

2 thoughts on “Ułamek sekundy z życia robota Google (czyli SEO w praktyce)”

  1. Jeszcze nigdy nie czytałam o SEO z uśmiechem na ustach 😀 Teraz to aż mi żal tych biednych Sierioshków, mój blog to dla nich istna dżungla! Chyba czas coś z tym zrobić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.